Zosia Lulewicz

Zosia Lulewicz- codzienna walka o normalność

Jarmark Bożonarodzeniowy stoisko fundacji

Zosia oddycha przez respirator. Jej serce czeka na skomplikowane operacje. Ma tylko jedno płuco, którym musi nauczyć się oddychać i wątrobę, którą trzeba przesunąć ,,na swoje miejsce”. Nie zna smaku jedzenia, bo karmiona jest przez sondę. Ale ma ogromną wolę życia.

Chwilę po narodzinach Zosia trafiła na oddział intensywnej terapii. Jej stan był niestabilny. W piątej dobie życia lekarze musieli przeprowadzić operację, która uratowała jej życie. Kardiochirurdzy mieli ogromne problemy, żeby dotrzeć do serduszka Zosi i prawidłowo je zoperować. Winę za to ponosiła właśnie przepuklina. Sprawiła ona, że narządy z brzuszka Zosi przesunęły się do klatki piersiowej, a wątroba wklinowała się w miejsce jednego z płuc, które się wcale nie rozwinęło. Pękły nam serca, gdy usłyszeliśmy, że to operacja paliatywna o bardzo wysokim stopniu ryzyka. Stan córeczki był krytyczny. Wtedy liczyły się sekundy i minuty, ale Zosia jakoś sobie z tym poradziła. Sytuacja była tym trudniejsza, że Zosia urodziła się w marcu 2020 roku na chwilę przed wybuchem pierwszej fali pandemii. Ostatni raz widzieliśmy ją właśnie podczas operacji w piątej dobie życia. Potem musieliśmy opuścić szpital i przez długie trzy miesiące mogliśmy jedynie dzwonić na oddział intensywnej terapii, żeby się dowiedzieć, jak czuje się nasza córeczka. Dopiero po trzech miesiącach po raz pierwszy zobaczyliśmy ją na zdjęciu, które dzięki uprzejmości wykonała dla nas pielęgniarka- opowiada tato Zosi.

 

Walka o każdy oddech

Chwilę po narodzinach Zosia trafiła na oddział intensywnej terapii. Jej stan był niestabilny. W piątej dobie życia lekarze musieli przeprowadzić operację, która uratowała jej życie. Kardiochirurdzy mieli ogromne problemy, żeby dotrzeć do serduszka Zosi i prawidłowo je zoperować. Winę za to ponosiła właśnie przepuklina. Sprawiła ona, że narządy z brzuszka Zosi przesunęły się do klatki piersiowej, a wątroba wklinowała się w miejsce jednego z płuc, które się wcale nie rozwinęło. Pękły nam serca, gdy usłyszeliśmy, że to operacja paliatywna o bardzo wysokim stopniu ryzyka. Stan córeczki był krytyczny. Wtedy liczyły się sekundy i minuty, ale Zosia jakoś sobie z tym poradziła. Sytuacja była tym trudniejsza, że Zosia urodziła się w marcu 2020 roku na chwilę przed wybuchem pierwszej fali pandemii. Ostatni raz widzieliśmy ją właśnie podczas operacji w piątej dobie życia. Potem musieliśmy opuścić szpital i przez długie trzy miesiące mogliśmy jedynie dzwonić na oddział intensywnej terapii, żeby się dowiedzieć, jak czuje się nasza córeczka. Dopiero po trzech miesiącach po raz pierwszy zobaczyliśmy ją na zdjęciu, które dzięki uprzejmości wykonała dla nas pielęgniarka- opowiada tato Zosi.

Zosia się nie poddaje

W międzyczasie okazało się, że Zosia musi przejść kolejną operację. Wybitny chirurg we Wrocławiu, wszył do brzuszka Zosi specjalną siatkę, spychającą narządy do brzucha i zabezpieczającą jedyne płuco. To była kolejna operacja i kolejna walka o życie – Zosia zniosła ten zabieg bardzo ciężko, ale ostatecznie wygrała.- Zobaczyliśmy naszą córeczkę dopiero na przełomie lipca i sierpnia, gdy miała już pięć miesięcy. Dopiero wtedy restrykcje związane z pandemią zostały złagodzone na tyle, że mogliśmy pojedynczo wejść do szpitala. Jednak do wyjścia Zosi do domu wciąż była długa droga. Przez następne miesiące stopniowo uczyliśmy się, jak opiekować się córeczką, która jest non-stop podłączona do respiratora, jak podawać jej leki i jak monitorować jej stan. Po siedmiu miesiącach Zosia w końcu mogła opuścić szpital – tłumaczy pan Mateusz.

Od kiedy Zosia jest w domu wszystko się zmieniło. Po niewyobrażalnie długiej  rozłące rodzina jest w końcu w komplecie. Dziewczynka przybiera na wadze, rośnie, poprawiła się u niej saturacja i coraz lepiej rozwija się jedyne płuco. Zosia oddycha przy pomocy rurki tracheotomijnej, wspierana przez koncentrator tlenu i jest karmiona przez specjalną rurkę PEG. W przyszłości będzie też musiała przejść skomplikowaną operację serduszka, dlatego każdy gest wsparcia z Waszej strony pozwala Zosi podjąć walkę o zdrowie i przyszłość!

Zosia Lulewicz potrzebuje dziś wsparcia finansowego. Wpłaty na jej rzecz prosimy kierować na konto:

Fundacja ZOBACZ MNIE
ul. Ofiar Oświęcimskich 14/11
50-069 Wrocław
SANTANDER BANK POLSKA SA
28 1090 23 98 0000 0001 4358 4104
Z tytułem wpłaty: Zofia Lulewicz

Wsparcie z zagranicy prosimy kierować na konta walutowe fundacji:

Konto walutowe w EURO:
92 1090 2398 0000 0001 4307 1859
Konto walutowe w USD:
49 1090 2398 0000 0001 4690 2387
IBAN: PL
SWIFT CODE: WBKPPLPP

Przy każdym przelewie bardzo prosimy o wpisanie w tytule wpłaty: Zofia Lulewicz

Na rzecz Zosi można też przekazać 1% podatku:

KRS: 0000795364 cel szczegółowy: ,,Zofia Lulewicz”

Wsparcie można też przekazać w postaci przelewu internetowego za pośrednictwem strony https://zobaczmnie.org/wplacam/. W rubryczce „CEL” prosimy wpisać imię i nazwisko dziecka: „Zofia Lulewicz”

Przekaż 1% podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE

Twój 1% podatku ma potężną moc. Dzięki niemu ratujemy zdrowie i życie ciężko chorych dzieci. Wpisz w swoje zeznanie podatkowe nasz numer         KRS: 0000 79 53 64 i przekaż 1% podatku podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE.