Marzenie o adopcji pojawiło się w życiu Pani Małgosi dawno temu. – Jeszcze gdy byłam w gimnazjum prosiłam rodziców, żeby adoptowali dzieci i obiecywałam, że się nimi zajmę. Już wtedy odczuwałam taką potrzebę i czułam gotowość do działania. Wydaje mi się, że niektóre osoby po prostu mają takie rzeczy zakodowane głęboko w sobie. I jeśli tylko nie damy się zagonić codzienności i wsłuchamy się w siebie, to można się o tym przekonać. U mnie momentem zwrotnym był czas zmian zawodowych. Zapytałam wtedy siebie, co ja tak naprawdę chciałabym robić. Co dobrego i sensownego. Nie wystarczało mi 8 h dziennie na etacie… To nie było życie pełne sensu i im bardziej patrzyłam w siebie, tym stawało się to bardziej oczywiste – wspomina.
Trójka dzieci, czyli skok na głęboką wodę
Mimo silnego wewnętrznego przekonania sama decyzja nie była jednak wcale łatwa. Pani Małgosia miała 33 lata, nie miała własnych dzieci ani partner. W ramach przygotowania do nowej roli postanowiła zatrudnić się w żłobku żeby sprawdzić, czy nie zrazi się do dzieci i czy postanowienie po prostu jej nie przejdzie. – Ale z każdym krokiem tylko utwierdzałam się w decyzji. Sama byłam zaskoczona tym, że to, co innych przerażało, mnie tylko pchało do przodu. I tak zostałam rodziną zawodową i od razu dostałam trójkę dzieci. Zostawiłam pracę, przewróciłam życie do góry nogami. A później to już poszłam na żywioł, bo trzeba było reagować na sytuacje, które się pojawiały. Okazało się, że nie ma takich kursów, które mogą przygotować do takiej roli. I nie ma też takich szkoleń, które wytłumaczą, jakie to szczęście – przyznaje.
Pani Małgosia dostała pod opiekę rodzeństwo w wieku 5, 9 i 10 lat. Dzieci zostały wcześniej zabrane z rodzinnego domu i na ponad rok trafiły do domu dziecka.
– Ich sytuacja była ciężka i na początku bałam się czy w ogóle będzie możliwe zbudowanie między nami relacji. W tej chwili mamy za sobą wspólne trzy lata. I bez względu na to, co przyniesie przyszłość, zawsze już będziemy rodziną. To pewne. I jest to niezwykłe – przyznaje Pani Małgosia.
Rodzina z wyboru. I z miłości
Ponieważ dzieci są w pieczy zastępczej możliwe jest, że kiedyś wrócą do swoich biologicznych rodziców. – Dlatego ja zawsze im powtarzam, że nawet jeśli wspólne życie jest nam to dane tylko na jakiś czas, to zróbmy to najlepiej, jak się da. I włóżmy w to serce, bo inaczej to nie ma sensu. Z tego powodu żyjemy jak przeciętna rodzina, walczymy o siebie i po porostu się kochamy. Takie rzeczy się dzieją. Taka miłość się przydarza – opowiada Pani Małgosia.
CZYTAJ TEŻ:
- Rodzina zastępcza – sprawdź, jak to działa
- Warsztaty zainteresowań w Centrum Terapii i Wsparcia ZOBACZ MNIE w Rodzinie
- Ta rodzina już dawno mogłaby się rozpaść, a jednak… „Dzieci to mój promyczek słońca, nawet w najgorszym mroku”
A co, w rodzinnej codzienności, jest najtrudniejszego? Pani Małgosia przyznaje, że ciężko jest jej obserwować emocjonalne rozdarcie dzieci między rodziną biologiczną a zastępczą. – A przecież tu nie ma mowy o jakimś konkurowaniu, muszę im to cały czas powtarzać. Niestety serce mi się kraje, gdy widzę ich tęsknotę i rozdarcie. I nie chodzi o to, że myślą cały czas o rodzicach. Chodzi o to, że cierpią. Ale układ mamy taki – i to powtarzam dzieciom – że one w każdym scenariuszu tylko zyskują. Bo jeśli w ich rodzinie biologicznej sytuacja się poukłada i będą mogły tam wrócić, zawsze dodatkowo będą mieć jeszcze mnie. Przecież my zawsze już będziemy rodziną. Taką z wyboru i z miłości – opowiada.
Rodzina ciągle się powiększa
Dziś Pani Małgosia ma pod opieką w sumie 4 dzieci – do trójki rodzeństwa dołączyła 2-latka niespokrewniona z nimi. Rodzinę dla dzieci tworzy też już nie tylko Pani Małgosia, ale także jej najbliższe otoczenie – rodzice i siostra.
– Początkowo podchodzili oni do pomysłu dość sceptycznie, bo wydawało im się, że skoro mam dobry zawód i ugruntowaną pozycję w pracy, to tak będzie już zawsze. Aż tu nagle coś sobie wymyśliłam. I to musiało przejść próbę czasu. A później, jak przekonali się, że to jednak wszystko na serio, zaczęli też powoli przestawiać swoje myślenie. Natomiast gdy pojawiły się dzieci, zniknęły wszelkie wątpliwości. Wsiąknęli w to całkowicie. Moi rodzice stali się dziadkami na 150 proc. i teraz wręcz dopominają się o kontakt powtarzając, że to przecież ich wnuki – śmieje się Pani Małgosia.
Stworzenie rodziny zastępczej dało Pani Małgosi o wiele więcej, niż kiedykolwiek się spodziewała. – Początkowo myślałam, że robię coś dobrego dla tych maluchów. I to oczywiście prawda. Ale to, co ja przeżyłam i odkryłam na swój temat, jest nie do przecenienia. Po tych blisko trzech latach jestem innym człowiekiem. Bo prawda jest taka, że dzieci wyciągną z dorosłego wszystko – i to co najlepsze i to co najgorsze. Mnie dzieci bardzo pobudziły do pracy nad sobą. To też takie szlifowanie się kamień o kamień. Bo wiadomo, że są w życiu różne momenty i różne emocje – opowiada.
Dziś rodzinę tworzy dodatkowo jeszcze pies. – To dzieci bardzo go chciały i długo mnie namawiały, a ja mnożyłam w głowie przeszkody. Nie wyobrażałam sobie, jak pomieścimy się na tych naszych 45 m.kw. i kto będzie się nim zajmował. Kiedy ostatecznie przywiozłam do domu szczeniaka i zobaczyłam, jak Klaudia (12 lat) popłakała się z radości, wszystkie wątpliwości się rozwiały. I dziś mamy w domu jeszcze jedno serce do kochania. Przy okazji jeszcze raz potwierdziła się zasada, że nie ma się co bać na zapas i jeśli wewnętrznie jesteśmy przekonani o jakiejś decyzji, jeśli w zgodzie ze sobą stwierdzamy, że to coś, co nada naszemu życiu sensu, to po prostu trzeba się odważyć – dodaje.
Chcesz zostać rodziną zastępczą? Sprawdź, jak to zrobić.
Aby zostać rodzicem zastępczym, trzeba być osobą niekaraną, przejść kwalifikację oraz szkolenie organizowane przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.
Wszelkie informacje znajdziesz w Dziale Wsparcia Rodzin Zastępczych MOPS Wrocław
- Adres: ul. Wysoka 6, 53-137 Wrocław
- Telefon: +48 71 782 24 11
- E-mail: rodzicielstwo.zastepcze@mops.wroclaw.pl
Przekaż 1,5% podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE
Twój 1,5% podatku ma potężną moc. Dzięki niemu ratujemy zdrowie i życie ciężko chorych dzieci. Wpisz w swoje zeznanie podatkowe nasz numer KRS: 0000 79 53 64 i przekaż 1,5% podatku podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE.
Wypełnij PIT on-line
Rozlicz PIT na podatki.gov.pl
Pobierz program do PIT
