– Od zawsze wiedziałam, że chciałabym moje życie związać z dziećmi, tylko nie miałam pojęcia, że tak to się poukłada – przyznaje Pani Iza i wspomina, że początkowo chciała być nauczycielką, ale splot okoliczności sprawił, że trafiła do szkoły dla opiekunek dziecięcych. A stamtąd do domu dziecka, w którym przepracowała 13 lat.
– Od kiedy pamiętam, miałam słabość do dzieci z niepełnosprawnościami. One mają w sobie coś, co uczy pokory i szacunku do drugiego człowieka. One uczą miłości bezwarunkowej i taką miłość odwzajemniają. I nie muszą przy tym mówić, wystarczy dotyk, uśmiech, przytulenie… Albo że dziecko usiądzie obok i jest. To jest coś, czego nie potrafię wytłumaczyć, ale od zawsze to czułam – przyznaje mama zastępcza.
Zaczęło się od plakatu
Pani Izabela rodziną zastępczą została w wieku 35 lat. I nie ukrywa, że początkowo sama bała się swojego pomysłu. Pracowała wtedy jako opiekunka do dzieci i wracając z pracy zobaczyła plakat z napisem „Szukam domu”.
– Pomyślałam, że przecież ja mogę dać taki dom. Nieważne, że nie miałam męża. Przecież nie byłam sama, miałam rodzinę i przyjaciół. Szybko okazało się, że się nie doceniałam, a moje początkowe obawy były na wyrost. Dziś mam pod opieką trójkę dzieci, kolejna trójka jest już pełnoletnia i wyszła z domu. Cały czas mam też tamten plakat – uśmiecha się Pani Iza.

Pierwszą dziewczynką, którą dostała pod opiekę, była 9-letnia Weronika z lekką niepełnosprawnością intelektualną. Dwa lata później do rodziny dołączyła 11-letnia Monika z podobnym deficytem rozwojowym, a po kolejnych dwóch latach 7-letnia Ania. Wszystkie trzy niosły ze sobą bardzo ciężki bagaż doświadczeń z rodzinnych domów, który dał o sobie znać w postaci ogromnych problemów wychowawczych i zachowań autodestrukcyjnych oraz agresji. Na samym początku drogi z rodzicielstwem zastępczym Pani Iza musiała zmierzyć się z potwornymi traumami dziecięcymi i ich efektami.
Kiedy pomoc z zewnątrz jest jedynym ratunkiem
– Monika opowiadała o swoim domu takie straszne rzeczy, że sędzia, która wzięła ją na przesłuchanie, wyszła z niego zapłakana – wspomina Pani Iza. Niestety trudne doświadczenia spowodowały w dziecięcej psychice zniszczenia, które ciężko było naprawić.
Kiedy Monika zaczęła krzywdzić inne dzieci w domu, Pani Iza po raz pierwszy zdecydowała się na terapię i szukanie pomocy u psychologów i psychiatrów. – Zdałam sobie sprawę, że sama nie dam rady. A jak ja nie dam rady, to rodzina się rozpadnie. Nie miałam wyjścia, musiałam wtedy nauczyć się prosić o pomoc i otworzyć się na nią. Dla mnie i dla dzieci – przyznaje.
CZYTAJ TEŻ:
- Rodzina zastępcza – sprawdź, jak to działa
- Warsztaty zainteresowań w Centrum Terapii i Wsparcia ZOBACZ MNIE w Rodzinie
- Bez męża, bez dzieci, na głęboką wodę. Pani Małgosia stworzyła rodzinę zastępczą i przyznaje: Takie rzeczy się dzieją. Taka miłość się przydarza
Jednocześnie stanowczo podkreśla, że ani przez chwilę nie żałowała decyzji o stworzeniu rodziny. – Bo decydując się na bycie rodzicem musimy pamiętać, że bierzemy pod opiekę dziecko z bagażem doświadczeń. Często bardzo trudnych. I nie możemy założyć, że ono będzie genialnym fizykiem albo uzdolnionym artystą – ono ma być sobą. A ja mam mu pomóc przejść przez wszelkie trudności. Muszę mu zawsze towarzyszyć, nie mogę go odepchnąć po porażce czy niepowodzeniu. Oczywiście, że ono może powiedzieć „głupia jesteś, nienawidzę cię”. Ale przecież przez to nie spakuję mu walizek. Przecież te biedne dzieci często nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jakie są i czym skutkuje ich zachowanie. A ja to wiem, bo znam ich historię, bo przeczytałam dokumenty. One już kiedyś straciły dom i ich świat się zawalił. To nie może się powtórzyć, dlatego trwam z nimi również w ich, a raczej w naszych dramatach – opowiada Pani Iza.

fot. A. Zdral
Dzieci za ręce i w drogę
Weronika, Monika i Ania po osiągnięciu pełnoletności opuściły dom, ale w międzyczasie w rodzinie pojawiły się kolejne dzieci. Aktualnie Pani Iza ma pod opieką 20-letnią Jolę z zespołem Downa, a także 13-letnią Ewę i 12-letniego Krzysia – oboje w spektrum autyzmu i z podejrzeniami innych zaburzeń rozwojowych.
Ich ulubionym sposobem na wspólne spędzanie wolnego czasu jest wyjście na basen. Urodziny oraz rocznice przyjecia poszczególnych dzieci do rodziny zawsze celebrują np. wyjściami do restauracji. Lubią też wakacje nad morzem, weekendowe wycieczki nad jezioro oraz… znacznie dalsze wyprawy.
– Byliśmy razem w Grecji i Bułgarii, niedługo wybieramy się też na Cypr, a w nieśmiałych marzeniach mam jeszcze Maroko albo Zanzibar. To wspaniałe obserwować, jak dzieci reagują na nowy dla siebie świat. Jak obserwują go i z czasem nabierają odwagi. Ale te podróże nauczyły mnie również tego, że warto prosić o pomoc. Gdy pierwszy raz zapytałam o asystenta na lotnisku bałam się, że to będzie wielki problem. Tymczasem bez kłopotu dostaliśmy wsparcie – wspomina Pani Iza.
Mama zastępcza, z całym bagażem swojego doświadczenia, jest gorącą ambasadorką rodzin zastępczych i niestrudzenie zachęca do ich tworzenia. – 25 lat temu mieliśmy znacznie mniej wsparcia. Była pomoc psychologa i pedagoga, ale było tego trochę za mało. Z czasem zaczęto wprowadzać asystentów rodzinnych, koordynatorów i piecza zastępcza zaczęła być bardziej otwarta na potrzeby rodziców. Dziś można dzwonić do koordynatorów z Miejskiego Ośrodka Opieki Społecznej czy do asystentów, to jest ważna i zauważalna poprawa. Są też fundacje i stowarzyszenia, które nam pomagają. To też odczuwalna zmiana – podkreśla Pani Iza.
A co po tych 25 latach jest dla niej najtrudniejsze? – Zdecydowanie to ten moment wieczorem, kiedy kładę się do łóżka, odkładam książkę, wyciszam telefon i zaczynam myśleć o tym, co będzie, gdy mnie zabraknie. Mam już 60 lat więc coraz częściej zastanawiam się, co w przyszłości stanie się z moimi dziećmi i kto je pokocha. Z naszego domu najprawdopodobniej trafią do Domu Pomocy Społecznej, dlatego bardzo zależy mi na tym, żeby nauczyły się jak najwięcej i zdobyły możliwie dużą samodzielność. I cały czas powtarzam im, że są wspaniałe, kochane i wyjątkowe. Bardzo chciałabym, żeby na zawsze to zapamiętały – dodaje.
(Imiona dzieci zostały zmienione)
Chcesz zostać rodziną zastępczą? Sprawdź, jak to zrobić.
Aby zostać rodzicem zastępczym, trzeba być osobą niekaraną, przejść kwalifikację oraz szkolenie organizowane przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.
Wszelkie informacje znajdziesz w Dziale Wsparcia Rodzin Zastępczych MOPS Wrocław
- Adres: ul. Wysoka 6, 53-137 Wrocław
- Telefon: +48 71 782 24 11
- E-mail: rodzicielstwo.zastepcze@mops.wroclaw.pl
Przekaż 1,5% podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE
Twój 1,5% podatku ma potężną moc. Dzięki niemu ratujemy zdrowie i życie ciężko chorych dzieci. Wpisz w swoje zeznanie podatkowe nasz numer KRS: 0000 79 53 64 i przekaż 1,5% podatku podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE.
Wypełnij PIT on-line
Rozlicz PIT na podatki.gov.pl
Pobierz program do PIT
