Rodzina zastępcza dla wnuczki. „Wiedziałam, że musimy to zrobić. Bo rodzina musi się wspierać”

Pani Ewa z mężem zdecydowała, że zostaną rodziną zastępczą dla wnuczki, ponieważ ich córka za granicą nie radziła sobie z wychowaniem dziecka. – Kiedy Lenka do nas trafiła, ja cały czas pracowałam, więc był to dla nas bardzo trudny czas. Miałam pod opieką małe dziecko, a siły nie były już te, co w młodości… Ale z perspektywy czasu wiem, że nasza decyzja była dobra. Bo rodzina powinna się zawsze wspierać. Nawet, jeśli wymaga to bardzo dużych wyrzeczeń – mówi Pani Ewa.

Córka Pani Ewy – Aneta urodziła się z niepełnosprawnością umysłową w stopniu lekkim. Mimo przeciwności i trudności skończyła szkołę ponadpodstawową i znalazła pracę. W 2011 roku urodziła dziecko. – Nigdy nie powiedziała nam, kim jest ojciec Lenki. Żaden tata sam się też nie przyznał. Jednocześnie od początku było dla nas jasne, że sama nie da rady jej wychować, więc zamieszkaliśmy razem i pomagaliśmy jej przy dziecku – wspomina Pani Ewa.

Kiedy Lenka była jeszcze mała, jej mama poznała przez internet mężczyznę i w tajemnicy przed rodziną postanowiła wyjechać do niego do Wielkiej Brytanii. Spakowała siebie i dziecko i pewnego dnia po prostu potajemnie wyszła z domu. – Kiedy się zorientowaliśmy, co się dzieje, od razu popędziliśmy na lotnisko. Domyślałam się, że Aneta będzie próbowała wylecieć do Anglii i tak było. Kiedy dotarliśmy do hali lotniskowej, samolot jeszcze kołował. Próbowaliśmy go zatrzymać, ale niestety nie mogliśmy nic zrobić. Córka miała pełne prawa rodzicielskie, a my byliśmy tylko okropnie zmartwionymi i zdenerwowanymi dziadkami. Nikim więcej – opowiada Pani Ewa.

Za granicą zaczęły się problemy

Zatroskana babcia po kilku miesiącach od wyjazdu postanowiła odwiedzić córkę i wnuczkę w Wielkiej Brytanii. Co zastała na miejscu? Jak wspomina po latach, dziecko było zadbane i zdrowe, ale atmosfera w domu pozostawiała wiele do życzenia.

Aneta mieszkała z partnerem i jego nastoletnią córką. I w tym wszystkim była maleńka Lenka… Z czasem córka coraz częściej zaczęła opowiadać o kłótniach z tym mężczyzną. Wiedziałam, że w grę wchodzi też problem z alkoholem i bardzo bałam się, że po którejś awanturze pracownicy socjalni po prostu zabiorą Lenkę z domu. Ta myśl, z każdą opowieścią córki o kolejnej kłótni, przerażała mnie coraz bardziej – wspomina Pani Ewa.

Mijały kolejne tygodnie, a sytuacja się nie zmieniała. Wzrastała za to częstotliwość opowieści do awanturach i problemach rodzinnych za granicą.

Wtedy Pani Ewa wraz z mężem zdecydowała, że zaopiekują się wnuczką, w ten sposób pomagając córce. – Chcieliśmy, żeby znalazła pracę, usamodzielniła się i żeby jednocześnie Lenka miała swój bezpieczny kąt. Ja byłam głęboko przekonana, że moja córka takiej pomocy potrzebuje. Wiedziałam, że musi stanąć na nogi, a nie zrobiłaby tego z małym dzieckiem w domu – wspomina babcia Leny.

Sytuacja była skomplikowana, ponieważ mama dziewczynki chciała pozostać za granicą, jednocześnie przekazując córkę na jakiś czas pod opiekę dziadków. – Tłumaczyłam wtedy córce, że nie da się tego zrobić na pół gwizdka i jeśli dziecko będzie w Polsce, a ona tam, bez odpowiedniego uregulowania sprawy nawet nie zabierzemy małej do lekarza czy nie zapiszemy do żłobka. Dlatego potrzebne było ustanowienie pieczy zastępczej. Była to dla mnie bardzo trudna decyzja, ale z perspektywy czasu zdecydowanie uważam, że słuszna. Oczywiście córka początkowo była na nas zła, dopiero z czasem zauważyła i zrozumiała, że zrobiliśmy to przede wszystkim dla dobra dziecka – przyznaje Pani Ewa.

CZYTAJ TEŻ:

Nowa codzienność z małym dzieckiem

Lenka miała niewiele ponad rok, kiedy trafiła do dziadków. Zarówno Pani Ewa, jak i jej mąż cały czas pracowali, więc opieka nad maleńką wnuczką była ogromnym wyzwaniem nie tylko fizycznym i psychicznym, ale też organizacyjnym. – Pamiętam, że był to rzeczywiście bardzo trudny czas. Z powodu częstych chorób Lenki straciłam pracę, ale wiedziałam, że muszę być konsekwentna w postanowieniu i zrobić wszystko, żeby pomóc wnuczce i tym samym córce. Bo, zawsze to będę powtarzać, rodzina musi się wspierać – wspomina.

Pomoc, która miała być tylko chwilowa, okazała się rozwiązaniem na stałe. Lenka ma dziś 14 lat i cały czas mieszka z dziadkami, jednocześnie utrzymując kontakt z mamą. – Córka przylatuje regularnie, czasami my odwiedzamy ją w Wielkiej Brytanii. Lena miała taki okres, że chciała przenieść się do mamy, ale podczas jednej z wizyt sama przekonała się, że z nami ma o wiele stabilniejsze i bezpieczniejsze warunki. Ma po prostu swój kąt i swój kawałek świata – opowiada Pani Ewa i przyznaje, że ona sama z czasem nauczyła się, że aby móc dbać o Lenę, musi także zadbać o siebie. – Cały czas centrum mojego świata były dzieci. Najpierw małe, później większe, później praca i ciągle coś. Po drodze straciłam zdrowie i wiem, że to nie przelewki. Na szczęście mam wokół siebie dużo rodziny i znajomych. Sama bardzo lubię pomagać i na pomoc zawsze mogę liczyć. Korzystam też m.in. z grupy wsparcia dla rodziców zastępczych – opowiada.

Które lata w wychowaniu wnuczki były najtrudniejsze? – Początek to było głównie ogromne zmęczenie fizyczne. Brak snu, ciągła bieganina między żłobkiem, a pracą i lekarzami. Teraz, kiedy mam w domu nastolatkę, zdecydowanie jest to większe wyzwanie emocjonalne. Ale jednocześnie wiem, że mamy teraz stabilną i ułożoną sytuację, co bardzo sobie cenię. Jestem też niezmiernie dumna z Lenki, kiedy widzę, jak pięknie się rozwija. Przez 6 lat trenowała gimnastykę, świetnie pływa i wspaniale tańczy. Niewątpliwie jest to cudowna nagroda za wysiłek włożony w jej wychowanie. I dowód na to, że w rodzinie zawsze trzeba się wspierać oraz, że każdy potrzebuje rodziny. A szczególnie dzieci, które znalazły się w trudnej sytuacji i same nie mogą nic z tym zrobić – dodaje Pani Ewa.

Chcesz zostać rodziną zastępczą? Sprawdź, jak to zrobić.

Aby zostać rodzicem zastępczym, trzeba być osobą niekaraną, przejść kwalifikację oraz szkolenie organizowane przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

Wszelkie informacje znajdziesz w Dziale Wsparcia Rodzin Zastępczych MOPS Wrocław

Przekaż 1,5% podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE

Twój 1,5% podatku ma potężną moc. Dzięki niemu ratujemy zdrowie i życie ciężko chorych dzieci. Wpisz w swoje zeznanie podatkowe nasz numer KRS: 0000 79 53 64 i przekaż 1,5% podatku podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE.

Wypełnij PIT on-line
Rozlicz PIT na podatki.gov.pl
Pobierz program do PIT