Pani Oliwia jest w dalekim stopniu spokrewniona z Amelką. Kiedy dziewczynka się urodziła, pomagała jej rodzicom w opiece nad niemowlakiem. I od samego początku bardzo zżyła się z dzieckiem.
– Niestety obserwując z bliska życie rodziców Amelki zauważyłam, że mama właściwie się jej wyparła. Na poziomie emocjonalnym i nie tylko. Nigdy nie interesowała się dziewczynką, nie dbała o nią, nie okazywała uczuć. To był bardzo przykry widok. Kiedy starszy brat Amelki miał urodziny, w domu była impreza. Kiedy urodziny miała Amelka, w prezencie dostała żelki i nie było żadnej wspólnej radości. W rodzinie były dodatkowo problemy z prawem, niestety też z alkoholem i narkotykami – opowiada Pani Oliwia.
Policja, zatrzymanie i dramatyczny widok
Przełomem w historii Amelki było zatrzymanie przez policję jej ojca w czasie, kiedy mężczyzna miał dziecko pod opieką. Policja zadzwoniła po biologiczną mamę, a ta poprosiła o pomoc Panią Oliwię. Amelka miała wtedy około 10 miesięcy. – I pamiętam, jak pojechałam na komisariat, żeby odebrać małą. A ona siedziała z tatą za kratkami na swoim ukochanym kocyku. Tego widoku nie zapomnę do końca życia. Zresztą ten kocyk cały czas jest z nami, bo przez lata był to jej ukochany kocyś, z którym po prostu się nie rozstawała – wspomina Pani Oliwia.
Po ponad roku sytuacja się powtórzyła, tym razem ojciec z dzieckiem został zatrzymany na granicy polsko-niemieckiej i ponownie trafił do aresztu, a Amelka do Pani Oliwii. – Dostałam dziecko i reklamówkę pampersów… Zgodziłam się, jak wiele razy wcześniej, żeby przez kilka dni zająć się Amelką. Kilka dni zmieniło się w kilka tygodni, a ja zdecydowałam, że dziecka nie oddam. Wiedziałam, że ona nie może wychowywać się w takich warunkach – mówi Pani Oliwia. I dodaje, że na jej decyzję z pewnością wpływ miało własne doświadczenie pieczy zastępczej, ponieważ sama wychowywana była przez babcię.
Miesiąc po tym wydarzeniu mama Amelki również została zatrzymana. W tym czasie tata cały czas był w areszcie. Pani Oliwia, która opiekowała się dzieckiem, zdecydowała wtedy, że sytuację trzeba jakoś uregulować i wystąpiła do sądu z wnioskiem o przyznanie jej opieki.
CZYTAJ TEŻ:
- Nie wiesz co masz robić? Załóż rodzinę zastępczą! „Może brzmi jak szaleństwo, ale u nas działa”
- Babcia i mama w jednym. W tej rodzinie zastępczej kluczem do sukcesu jest z pozoru zwykła czynność
- Rodzina zastępcza? „Ja zrobiłam to dla siebie. I gorąco polecam!”
- Rodzina zastępcza – sprawdź, jak to działa
- Warsztaty zainteresowań w Centrum Terapii i Wsparcia ZOBACZ MNIE w Rodzinie
- Ta rodzina już dawno mogłaby się rozpaść, a jednak… „Dzieci to mój promyczek słońca, nawet w najgorszym mroku”
- Bez męża, bez dzieci, na głęboką wodę. Pani Małgosia stworzyła rodzinę zastępczą i przyznaje: Takie rzeczy się dzieją. Taka miłość się przydarza
- Sportowiec na ortezach i jego wyjątkowa rodzina. „Gdy do nas trafił, miał na nogi założone obręcze, a w piszczele miał wbitych osiem śrub”
– Z czasem nabrałam przekonania, że to jedyna droga do tego, żeby pomóc Amelce. Bez objęcia jej opieką prawną nie mogłam nawet zabrać dziecka do lekarza czy zapisać do publicznego żłobka. Po czterech miesiącach sąd przyznał mi opiekę w ramach tzw. zabezpieczenia na czas rozprawy. Miałam wtedy nieco ponad 18 lat i dostałam ją pod opiekę, a prawa rodziców biologicznych zostały ograniczone – wspomina.
Co dalej z dzieckiem
Amelka jest najmłodsza z piątki rodzeństwa. Kiedy na stałe trafiła do Pani Oliwii, starszą czwórką opiekowali się już dziadkowie. Niestety m.in. z powodu wieku, stanu zdrowia oraz wielu innych zobowiązań nie mogli wziąć pod opiekę kolejnego dziecka. – Ona była też dużo młodsza od reszty, co dodatkowo przysparzało trudności. Dla mnie było jasne, że będę w stanie zająć się nią z większą energią i uwagą niż dziadkowie. A z czasem okazało się, że Amelka tej uwagi i energii wymaga naprawdę sporo – przyznaje Pani Oliwia.
Dziewczynka od początku bardzo odczuwała brak mamy, wykazywała też objawy zaburzenia więzi i odtrącenia. – Długo nie mogłam nawet wyjść wyrzucić śmieci, bo momentalnie zaczynała płakać. Nie mogłam na chwilę zniknąć jej z oczu. Bardzo intensywnie musiałam pracować nad tym, żeby Amelka zrozumiała, że jak obiecuję jej, że zaraz wrócę, to faktycznie wrócę. Zasypianie w ciemności i samodzielne spanie też były dla niej bardzo trudne – wspomina Pani Oliwia.
Pani Oliwia z dziećmi (fot. A. Zdral)
Żeby móc się utrzymać, Pani Oliwa pracowała w dwóch miejscach, a w weekendy chodziła do szkoły. – Z tych zajęć weekendowych niestety musiałam zrezygnować. W tygodniu jakoś sobie radziłam, bo Amelka chodziła do prywatnego żłobka. Ale to był bardzo trudny czas. Zdarzało się, że miałam dość, tak naprawdę dość… Ale jednocześnie wiedziałam, że inaczej być nie może. Amelką nie miał się przecież kto zająć i gdyby nie to rozwiązanie, pewnie trafiłaby do placówki – przyznaje Pani Oliwia.
Sprawa w sądzie dotycząca opieki nad dziewczynką trwała blisko 2,5 roku. Ostatecznie Pani Oliwia została jej rodziną zastępczą, a rodziców sąd pozbawił praw rodzicielskich. Do dziś dziewczynka raczej nie ma kontaktu ani z mamą ani z tatą, spotyka się za to z rodzeństwem i dziadkami.
Diagnoza i wspólna przyszłość
Kiedy Amelka miała 4 lata zdiagnozowano u niej FAS (z ang. Fetal Alcohol Syndrome – Płodowy Zespół Alkoholowy) i ADHD. A to oznacza, że dziecko wymaga stałego wsparcia psychologicznego oraz opieki terapeutów. – Dlatego często śmieję się, że moja supermoc to organizacja i logistyka. Mam też wsparcie rodziny i przyjaciół. Tylko dzięki temu udaje mi się, nie mając nawet prawa jazdy, dotrzeć na czas do przedszkola, przychodni czy na terapię. Jestem też zawzięta, co dodatkowo pomaga mi w realizacji celów i spinaniu tego naszego rodzinnego kosmosu – opowiada.
W ubiegłym roku Pani Oliwia urodziła syna – Milana. Rodzina liczy więc teraz 4 osoby. – Czasami bywa ciężko, bo mój partner pracuje za granicą, więc naprawdę sporo mam na głowie i z wielu przyjemności musiałam zrezygnować. Ale na tę chwilę nie wyobrażam sobie innego życia. Nie wyobrażam sobie, żeby zżyć się z dzieckiem, a później gdzieś je oddać. Przecież to nie jest jakiś pluszowy miś do przerzucania – przyznaje.
Amelka nazywa Panią Oliwię i jej partnera mamą i tatą. A Milana od urodzenia traktowała jak brata i tak też o nim mówi. Czasami zdarza jej się zapytać o biologiczną mamę. – Tłumaczę jej wtedy, że nie wszyscy dorośli mogą wychowywać dzieci i niekiedy potrzebna jest pomoc innych. To trudny temat, ale liczę, że z czasem on będzie rozumiała coraz więcej. Zrozumie, co się stało i dlaczego tak się stało. Zrozumie, że zrobiłam to dla jej dobra. Amelka jest bardzo otwarta, pogodna, pełna radości, wszędzie jej pełno. A ja cieszę się, że jest częścią naszej rodziny – dodaje Pani Oliwia.
Chcesz zostać rodziną zastępczą? Sprawdź, jak to zrobić.
Aby zostać rodzicem zastępczym, trzeba być osobą niekaraną, przejść kwalifikację oraz szkolenie organizowane przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.
Wszelkie informacje znajdziesz w Dziale Wsparcia Rodzin Zastępczych MOPS Wrocław
- Adres: ul. Wysoka 6, 53-137 Wrocław
- Telefon: +48 71 782 24 11
- E-mail: rodzicielstwo.zastepcze@mops.wroclaw.pl
Przekaż 1,5% podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE
Twój 1,5% podatku ma potężną moc. Dzięki niemu ratujemy zdrowie i życie ciężko chorych dzieci. Wpisz w swoje zeznanie podatkowe nasz numer KRS: 0000 79 53 64 i przekaż 1,5% podatku podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE.
Wypełnij PIT on-line
Rozlicz PIT na podatki.gov.pl
Pobierz program do PIT
