Rolki, łyżwy, balet, modeling i… dwóch małych wnuków. Oto Pani Gabriela i niezwykła historia stworzonej przez nią rodziny zastępczej

Pani Gabriela i jej mąż właśnie zaczęli cieszyć się emeryturą, kiedy – po serii trudnych doświadczeń rodzinnych – zostali rodziną zastępczą dla swoich dwóch małych wnuków. – Uwielbiam rolki, taniec, łyżwy, zajmowała się też modelingiem, ale z chwilą przejęcia opieki nad chłopcami, wszystkie pasje musiały zejść na dalszy plan. Natomiast prawda jest taka, że te maluchy to nasz skarb i w tej chwili nie wyobrażam sobie, żeby nasze życie mogło wyglądać inaczej. Są dziadkowie, którzy wcale, albo prawie wcale, nie widują swoich wnuków. U nas jest wręcz odwrotnie – przyznaje Pani Gabriela. Jak to się stało, że chłopcy trafili pod jej opiekę i skąd czerpie energię, która pozwala jej sprostać narastającej liczbie obowiązków?

Problemy rodzinne w domu Pani Gabrieli rozpoczęły się, kiedy jej córka związała się z mężczyzną, który miał kłopoty z alkoholem, narkotykami oraz agresją. – Z rozpaczą obserwowałam, jak ona się przy nim zmieniała. Na gorsze… Jak przestawała dbać o siebie, zaczynała być bardzo nerwowa i agresywna, do tego z objawami depresyjnymi. W pewnym momencie zaczęła zabierać z domu różne rzeczy i oddawać do lombardu, przekazując mu wszystkie pieniądze. Nie mogłam na to spokojnie patrzeć. I w takiej atmosferze na świat przyszedł nasz pierwszy wnuk – wspomina Pani Gabriela.

Kiedy urodził się Antek, córka Pani Gabrieli mieszkała z partnerem. Mimo tego w urzędzie zgłoszono, że ojciec dziecka jest nieznany. Wkrótce na świat przyszedł drugi chłopiec. – To były ciągłe wzloty i upadki, ale córka cały czas kurczowo trzymała się tego mężczyzny. Albo odchodziła od niego, albo wracała. Z tą różnicą, że z czasem pojawiało się coraz więcej krzyku i agresji. To była równia pochyła, a na tej równi moja córka i dwoje małych dzieci, których jej partner nie chciał wychowywać. Niestety nie poczuwał się do ojcostwa i ciągłe tłumaczył np., że nie ma pieniędzy na ich utrzymanie – mówi Pani Gabriela.

Dramatyczna noc

Starszy z chłopców mieszkając z biologicznymi rodzicami przeżył traumę, z którą walczy do dziś. – To były wieczne awantury, przekleństwa, krzyki. Dziecko siedziało w bujaku przed telewizorem, a oni się kłócili. Córka przy tym mężczyźnie stała się agresywna, ani ja ani mąż nie mogliśmy się z nią porozumieć. Jako dla matki, było to dla mnie bardzo trudne doświadczenie – przyznaje Pani Gabriela.

Pani Gabriela z mężem i chłopcami (fot. A. Zdral)

Skala agresji i przemocy narastała, aż ojcu chłopców została założona tzw. „Niebeska Karta”. Po jednej z nocnych awantur córka Pani Gabrieli poprosiła mamę o pilną pomoc. – Miałam w środku nocy przyjechać po dzieci, bo ona musiała stawić się na policji. Na miejscu zobaczyłam dwóch funkcjonariuszy i przerażone maluchy. I zdecydowałam, że zabieram chłopców ze sobą. Wiedziałam, że to dalej nie może tak wyglądać. Później sprawy potoczyły się błyskawicznie. Po zgłoszeniu interwencji przez policję, skontaktował się z nami MOPS, a sprawa opieki nad chłopcami trafiła do sądu. I tak zostaliśmy z mężem rodziną zastępczą naszych dwóch małych wnuków. Zresztą bez męża to by się nie udało. Bez jego pomocy nie wiem, czy byłabym w stanie podjąć się takiego zadania – wspomina.

CZYTAJ TEŻ:

Kiedy chłopcy trafili do dziadków, starszy z nich miał dwa lata i bardzo mocno odreagowywał rodzinne traumy. Często budził się w nocy z ogromnym płaczem. Do dziś korzysta z pomocy psychologa. Młodszy miał zaledwie kilka miesięcy i w jego przypadku walka z trudnymi wspomnieniami okazała się łatwiejsza.

Mniej rolek, więcej kolorowania

Jak to jest zostać rodzicem w wieku emerytalnym? Pani Gabriela przyznaje, że na początku był to… chaos. – To są nasze skarby i uwielbiam spędzać z nimi czas, ale nie oszukujmy się, zdrowie już nie to. Trudno jest mi brać ich na ręce, ciężko nosić. Czasami brakuje też cierpliwości szczególnie, że Antek, u którego zdiagnozowano autyzm, wymaga bardzo dużo uwagi. Ale to naprawdę nasze szczęścia i nie wyobrażam sobie innego scenariusza, chociaż życie wywróciło nam się do góry nogami. Kiedy byliśmy z mężem tylko we dwójkę, bo nasze dzieci opuściły już dom a rodzice zmarli, sporo podróżowaliśmy, lubiliśmy też np. codziennie spacerować. Ja dużo jeździłam na rolkach, łyżwach, tańczyłam balet, taniec współczesny, zajmowałam się też modelingiem. I nagle na to wszystko przestałam mieć czas. W tej chwili nasze życie kręci się wokół dzieci i ich potrzeb. Przedszkole, rehabilitacja, psycholog, logopeda, psychiatra – cały czas coś – opowiada nasza rozmówczyni.

Sportowe pasje okazały się jednak dla Pani Gabrieli, mimo wszystko, najlepszą odskocznią, terapią i sposobem na naładowanie baterii. – Treningi i ludzie, których tam spotykam, pomagają mi się odprężyć i naładować baterie. Dlatego próbuję chociaż raz na jakiś czas wyjść na lodowisko albo na tor do skate parku. Zaczynam też zaszczepiać w chłopcach miłość do sportu i aktywności  – mówi Pani Gabriela.

I dodaje, że niestety nie wierzy w to, że dzieci wrócą do swoich biologicznych rodziców. Tata nie bierze udziału w ich wychowaniu, a mama wyjechała za granicę do innego partnera. Kontaktuje się z dziećmi, ale ciężko mówić o nawiązaniu głębokiej więzi rodzicielskiej.

To był bardzo trudny proces i ciężkie doświadczenie, ale nie żałuję, że tak się ułożyło nasze życie. Mamy dwóch wspaniałych wnuków, którzy są naszą prawdziwą radością. Patrzę też na to od innej strony – kiedy dzieci wyszły z domu, zmarli moi rodzice, nagle wokół nas zrobiło się pusto. Mogłam wtedy założyć kapcie i bezczynnie usiąść na kanapie. Ale ja zdecydowałam, że będę walczyć o córkę oraz o chłopców. I dziś to oni są motorem napędzającym moją codzienność, dzięki czemu nie ma mowy o bezczynnym starzeniu się. Teraz codziennie myślę, jak sprawić, żeby mimo trudnej przeszłości mogli dzieciństwo wspominać radośnie i beztrosko. A oni odwdzięczają się tą wyjątkową energią, którą mają ufne i ciekawe świata dzieci – dodaje Pani Gabriela.

Chcesz zostać rodziną zastępczą? Sprawdź, jak to zrobić.

Aby zostać rodzicem zastępczym, trzeba być osobą niekaraną, przejść kwalifikację oraz szkolenie organizowane przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

Wszelkie informacje znajdziesz w Dziale Wsparcia Rodzin Zastępczych MOPS Wrocław

Przekaż 1,5% podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE

Twój 1,5% podatku ma potężną moc. Dzięki niemu ratujemy zdrowie i życie ciężko chorych dzieci. Wpisz w swoje zeznanie podatkowe nasz numer KRS: 0000 79 53 64 i przekaż 1,5% podatku podopiecznym Fundacji ZOBACZ MNIE.

Wypełnij PIT on-line
Rozlicz PIT na podatki.gov.pl
Pobierz program do PIT